Zobacz video

Napisy w twoim języku zamieszczone są w opcjach odtwarzacza YouTube.

Przeczytaj

Uczeń – z Bożej miłości do ubogich

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. W ramach wrześniowego odcinka działu „Uczeń” przygotowaliśmy dla was dwa świadectwa osób, które pomagają ubogim. Te dwa świadectwa są ze sobą dość mocno kontrastujące. Jedno z nich zostało nakręcone w Afryce, gdzie panuje dość duża bieda i głód, drugie z nich natomiast zostało nakręcone w Danii, gdzie panuje dość duży dobrobyt.

Zachęcamy Was do wysłuchania tych dwóch świadectw osób współpracujących z redemptorystami oraz zapoznanie się z tym jak oni pomagają ubogim w ich środowisku.

Świadectwo Missy i Gerarda

Nazywam się Missies Messy Culisa, a to jest mój mąż Gerard Culisa. Znamy redemptorystów od 22 lat. Teraz jesteśmy świeckimi współpracownikami. Zasiadam ponadto w zarządzie funduszu Redempotorists Development Trust jako sekretarz. Rolą funduszu redemptorystów jest pozyskiwanie pieniędzye dla wszystkich zmarginalizowanych w naszej wspólnocie.

Zmarginalizowani to znaczy: ubodzy, sieroty i starsi.

Jak zdobywamy pieniądze? Wykonujemy świece od podstaw, sprzedajemy parafinę, sprzedajemy odzież używaną. Pieniądze, które otrzymujemy z tego wszystkiego, przeznaczamy na opłacanie rachunków ubogich ludzi, na zakup leków dla starszych, na kupowanie żywności dla ludzi. Naszym celem jest pomaganie ludziom w prowadzeniu lepszego życia.

 

Świadectwo Marii

Dzień dobry! Nazywam się Maria Eleonora Christiansen. Mam 72 lata. Urodziłam się w Niemczech i tam też się wychowałam, a następnie, w w 1970 roku wyszłam za Duńczyka. Już wkrótce będziemy obchodzić złote gody!

Przez całe te 50 lat byłam głównie nauczycielką w niemieckiej szkole. Tam też nauczałam religii. Tłumaczyłam Biblię na zajęciach dla dzieci w wieku od 6 do 12 lat. Co tydzień miałam lekcje katechezy i bardzo się z nich cieszyłam, ponieważ chciałam uczyć dzieci głównych historii z Pisma Świętego.

Po zakończeniu pracy w niemieckiej szkole, byłam nauczycielką dla bezrobotnych, a także dla osób uzależnionych od narkotyków. Nazywała się ona Couferr School i kiedy tam pracowałam, zainteresowałam się bardziej pracą społeczną w kościołach. Wykształciłam się jako, swego rodzaju, diakon protestancki w specjalnej szkole dla diakonów – czyli osób odpowiedzialnych za pracę charytatywną. Potem, przez 16 lat, mogłem pracować w kościele protestanckim, nadal będąc katoliczką. Byłam odpowiedzialna za pomoc charytatywną, to znaczy pomagałam ludziom w kościele i pracowałam z tymi, którzy chcieli zaangażować się jako wolontariusze. Miałem około 25 grup pod sobą!

Gdy miałem 67 lat przeszłam na emeryturę i pomyślałam: „Co mogę teraz zrobić?”. Zaczęłam pozyskiwać żywność, która miała być wyrzucona z supermarketów. Nasz ksiądz w kościele katolickim był Hindusem, a jego brat miał dom dziecka w Indiach. Powiedział nam, że ten dom ma problemy finansowe i zapytał, czy moglibyśmy wesprzeć go naszymi pieniędzmi, które są bardziej wartościowe w Indiach. Gdybyśmy mogli dać im 5000 koron, oni mogliby ich użyć tam jak 50 000 koron!

To był bardzo dobry pomysł, ponieważ marnujemy tak dużo żywności i tak dużo wyrzucamy, że to jest szkodliwe dla środowiska i dla naszego kraju! Poszłam więc do supermarketu i zapytałam, czy dadzą mi jedzenie, które mają wyrzucać. Teraz, od 2011 roku, codziennie rano odbieram jedzenie. Poprosiłam o pomoc także inne supermarkety. Chodzę i zbieram jedzenie, a inni ludzie mogą je wziąć w zamian z ofiarę lub po prostu kupić z 25% rabatem. W tej chwili mamy z tego bardzo dużo pieniędzy. Dużo więcej niż potrzebujemy, by wesprzeć 5 dzieci z Indii, aby mogły zostać pielęgniarkami. Wspieramy 5 dziewcząt uczęszczających do szkoły pielęgniarskiej i płacimy za wszystko, czego potrzebują. A to około 1000 koron miesięcznie, czyli 120 € na każdego ucznia.

Zostało dużo pieniędzy, więc teraz planujemy pomóc dzieciom z Nairobi w Kenii, ponieważ mój syn mieszka w tamtym mieście, a co więcej, organizacja, która mi tu pomaga, prowadzi również projekt w slumsach Nairobi.

I to wszystko. Widzę, że minęły już 4 minuty, ale mam dużo więcej do powiedzenia!

W każdy poniedziałek pracuję w więzieniu. Udzielam porad duchowych więźniom. Jest to katolickie kierownictwo duchowe. Rozmawiam głównie z więźniami z państw katolickich, takich jak Nigeria, Polska, Litwa, ale też z innych krajów. Mamy tu jednak wielu więźniów z tych wymienionych przeze mnie państw. Raz w miesiącu organizuję Mszę Świętą z księdzem katolickim. To dobra okazja, aby nawiązać kontakt z więźniami i zapytać ich o ich potrzeby. Mogą to być ubrania, telefon do rodziny, książki, zupa. Przyjeżdżając z innych krajów, nie wiedzą, jak działa więzienie w Danii i potrzebują wielu rzeczy.

Wiele mogę dla nich zrobić w każdy poniedziałek. Śpiewam też „Sto lat” tym więźniom, którzy obchodzą urodziny i daję im w prezencie tort. To zawsze dobry sposób, by byś misjonarzem, ponieważ mogę też rozmawiać z muzułmanami i ludźmi z wielu krajów. Niektórzy z nich są naprawdę zainteresowani tym, dlaczego wykonuję tę pracę jako wolontariusz. A to wszystko dlatego, że to kocham. I to jest moja motywacja do całej mojej pracy. Miłość. Ponieważ wiem, że Bóg kocha mnie tak bardzo, że muszę okazywać miłość innym. Jestem swego rodzaju kanałem. Myślę, że dostaję tak dużo miłości, zwłaszcza dzięki adoracji. Czuję Boga, że wypełnia moje serce, tak że ta miłość się przelewa i po prostu muszę coś zrobić. Po prostu podążam za swoim sercem. Więc to właśnie robię. Dzięki!

 

Autorzy: Missies Messy i Gerard Culisa; Maria Eleonora Christiansen

Tłumaczenie: Dariusz Dudek

This post is also available in: English (angielski) Español (hiszpański)


Aktualności