Wielki krzewiciel Zgromadzenia Redemptorystów

Zobacz video

Napisy w twoim języku zamieszczone są w opcjach odtwarzacza YouTube.

Przeczytaj

Obecność Chrystusa we wspólnocie: Korzenie
Wielki krzewiciel Zgromadzenia Redemptorystów  -o. Józefa Passerat

 

Mogłoby wydawać się, że zamknięcie placówki Benonitów, trudność w Wiedniu oraz późniejsza śmierć św. Klemensa Hofbauera na dobre przekreśliły dalsze losy redemptorystów z północnej części Alp. Nic bardziej mylnego. Tym, który niewątpliwie przyczynił się do rozwoju Zgromadzenia Najświętszego Odkupiciela był niezwykły zakonnik, redemptorysta, którego proces beatyfikacyjny jest w toku. Bardzo cenił go św. Klemens. Widział w nim swojego następcę. Na krótko przed swoją śmiercią, św. Klemens zgromadził wokół siebie przyszłych kandydatów do Zgromadzenia i rzekł do nich: „Pocieszajcie się, moje dzieci, macie teraz nauczyciela tak niedoskonałego, lecz kiedy nasze sprawy się ułożą, przyślę Wam wielkiego Francuza, który nauczy Was się modlić. Jeśli za jego przykładem nie staniecie się świętymi, to nigdy się nimi nie staniecie”.

Kim był ten Wielki Francuz, o którym pisał św. Klemens Hofbauer? To ojciec Józef Passerat. Obecnie czcigodny Sługa Boży. Niektórzy nazywali go „wielkim modlącym się”. Jednak nie był to człowiek, który tylko kontemplował Boga, lecz był to człowiek, który modlitwę potrafił przełożyć w czyn. To właśnie jemu redemptoryści zawdzięczają swój dynamiczny rozwój w pierwszej połowie XIX wieku. Wtedy to powstały liczne placówki w Austrii, w Szwajcarii, w Bawarii, w Belgii, w Francji, Rumunii czy Stanach Zjednoczonych.

Poznajmy historię tego niezwykłego zakonnika, redemptorysty, o. Józefa Passerata. Urodził się 30 kwietnia 1772 w Joinville we Francji. O dzieciństwie Józefa Passerata wiemy niewiele. Mówiono, że od wczesnych lat wyrażał chęć zastania kapłanem. Swoją edukacje, młody Józef rozpoczął w opactwie św. Urbana, gdzie benedyktyni prowadzili szkołę dla młodzieży. Mając 16 lat wstąpił do niższego seminarium prowadzonego przez Lazarystów. Po ukończeniu edukacji podstawowej Józef Passerat chciał kontynuować naukę w Seminarium w Paryżu. Niestety Rewolucja Francuska, która wybuchła w  1789 roku przekreśliła jego plany. Seminaria Duchowne zamknięto, a księży zmuszono do złożenia przysięgi na cywilną konstytucję kleru, tym samym zrywając jedność ze Stolicą Apostolską. Dla Kościoła we Francji rozpoczął się czas prześladowań i męczeństwa.

Pragnienie zastania kapłanem u młodego Józefa Passerat było bardzo mocne. Nie mógł on jednak zgodzić się na zaistniałą sytuacją Rewolucji. Szukał więc kapłana, który mógłby go przygotować do kapłaństwa, poprzez naukę filozofii i teologii. Zależało mu jednak na tym, aby ten człowiek, był wierny Stolicy Apostolskiej, aby ów człowiek nie złożył przysięgi na konstytucję Tym światełkiem nadziei okazał się młody ksiądz z rodzinnego Joinville, który zgodził się nauczać młodego Passerata. Niestety w 1792 roku Francja wypowiedziała wojnę Austrii. Kraje europejskie nie zgadzały się na poglądy rewolucjonistów francuskich. Francja ogłosiła mobilizacje armii. Józef Passerat został wcielony do wojska. Po raz kolejny jego marzenie o kapłaństwie odsunęło się w czasie. Przydzielono go do wojskowej orkiestry. Dzięki jego wysokiemu wzrostowi bardzo szybko zwrócił uwagę dowódców, którzy mianowali go głównym kwatermistrzem. Odpowiadał za organizację postojów armii. Józef Passerat czuł wewnętrznie, że to nie jest jego miejsce, że to nie jest miejsce, do którego wzywa go Bóg. Dlatego podczas organizacji jednego z postojów armii w Bitche w Lotaryngii uciekł z wojska.

Józef Passerat mógł na nowo kontynuować swoja drogę do kapłaństwa. Musiał to jednak robić bardzo ostrożnie i w ukryciu. Pamiętajmy o tym, że był dezerterem. Postanowił udać się do Belgii, gdzie mówiono po francusku. Tam chciał ukończyć studia i przyjąć święcenia kapłańskie. Te plany jednak bardzo szybko legły w gruzach, ponieważ napotkał tam oddziały francuskie. Z obawy przed tym, aby z powrotem nie zostać wcielonym do wojska uciekł w inne miejsce do Lüttich, jednak i tam nie mógł pozostać. Jedynym miejscem, do którego mógł się udać były Niemcy. Nie znał jednak ani języka, ani panujących tam obyczajów. Pragnienie kapłaństwa okazało się jednak silniejsze. Ostatecznie wstąpił do Seminarium w Trewirze. Jednak i to miejsce okazało się dla niego nieodpowiednie. Tym razem nie przez wojska francuskie, ale przez heretyckie poglądy profesorów, głoszących naukę Febroniusza. To skłoniło Józefa Passerata do opuszczenia seminaryjnych murów

Józef Passerat dowiedział się, że w niedalekim Augsburgu są jeszcze prawowierni profesorowie. eks-jezuici, którzy nauczali zdrowej katolickiej nauki. To miejsce okazało się zbawienne. Był tam przez dwa lata. Jego pobyt zakończył się przyjęciem niższych święceń. Prawdopodobnie właśnie tam po raz pierwszy spotkał się z nauką św. Alfonsa Liguoriego, założyciela redemptorystów. W tym czasie założono seminarium dla emigrujących francuskich seminarzystów w Wurzburgu. Był tam jednak tylko kilka miesięcy.

Nie wiemy, w jaki sposób dowiedział się o działalności św. Klemensa Hofbauera w Warszawie. Czy mieli na to wpływ eks-jezuici z Augsburga, czy jego pobyt w seminarium w Wurzburgu? Tego nie wiemy. Jedno jest pewne, że z początkiem 1796, wraz z trzema francuskim seminarzystami zapukał do furty klasztornej warszawskich redemptorystów. Wówczas ich przełożonym był sam św. Klemens. Redemptoryści ochoczo przyjęli francuskich kandydatów. Wówczas w Warszawie było wielu emigrantów z Francji, którym przyszli kapłani mogli by posługiwać.

W ten sposób Józef Passerat wstąpił do Zgromadzenia Redemptorystów. Bardzo szybko, bo po sześciomiesięcznym nowicjacie, nasi francuscy współbracia, 13 listopada 1796 roku złożyli śluby zakonne. 15 kwietnia 1797 roku, spełniło się dziecięce marzenie Passerata. Przyjął on święcenia kapłańskie. Bardzo szybko wziął się do pracy. Już rok po święceniach, stał się magistrem nowicjuszy, a więc osobą odpowiedzialną za kształcenie kandydatów do Zgromadzenia. Uczył też młodych seminarzystów m.in. teologii moralnej oraz teologii dogmatycznej. Z racji trudności językowych – bardzo słabo mówił po niemiecku i po polsku – nie głosił zbyt wielu kazań. Był jednak bardzo cenionym spowiednikiem.

Święty Klemens bardzo zabiegał o rozwój Zgromadzenia. Stąd też podjął wiele prób założenia nowych klasztorów na terenie dzisiejszych Niemiec, Austrii i Szwajcarii. W 1802 udało się założyć nową placówkę redemptorystów na górze Tabor w Jestetten. Przełożonym wspólnoty został o. Józef Passerat. Mimo trudnych warunków mieszkaniowych, żyjąc niemalże w nędzy, o Józef wraz ze współbraćmi rozpoczął pracę duszpasterską. Redemptoryści objęli opieką duszpasterską kościół pielgrzymkowy w Tribergu. Niestety gorliwa praca redemptorystów oraz wielkie zaufanie, którym darzyli ich wierni, nie podobała się ówczesnym władzom. Byli nazywani religijnymi fanatykami a ich sytuacja była niepewna. Wyrzuceni z Tribergu, redemptoryści wraz z o. Passeratem udali się Babenhausen. Mimo wielu trudności, nędznego życia, zakonnicy nie zniechęcali się, lecz ufali Bogu. Szczególnym świadectwem dotyczącym pracy św. Klemensa i o. Passerata są słowa proboszcza z Weinried: „dajcie mi czterech Hofbauerów na ambonę i czterech Passeratów do konfesjonału, a ja nawrócę całe królestwa”. To świadectwo bardzo dobrze charakteryzuje redemptorystów tamtych czasów, gorliwi i ciągle obecni wśród ludzi.

Okres od 1807 do 1820 roku to czas w życiu o. Józefa Paseratta, który charakteryzował się ciągłym niepokojem o swoich współbraci i założone placówki. Redemptoryści byli przepędzani z kąta w kąt. Udało się im założyć placówkę w Chur oraz w Visp w Szwajcarii. Jednak i te miejsca musieli opuścić. Ich gorliwa praca oraz wielkie zaufanie, którym darzyli ich ludzie były solą w oku dla oświeceniowych prądów, dla których religia były nikomu niepotrzebnym zabobonem. Mimo tych trudności o. Passerat ciągle ufał Bogu i szukał nowego miejsca, gdzie mógłby założyć wspólnotę. Redemptoryści znaleźli dach nad głową we Fryburgu. Niestety w samym klasztorze mogli pozostawać tylko seminarzyści. Ojcowie natomiast byli rozproszeni po okolicznych miejscowościach, gdzie podjęli pracę jako proboszczowie czy wikarzy. Józef Passerat został proboszczem w niewielkiej miejscowości, ok 15 km od Fryburga. Mimo rozproszenia, bardzo zabiegał o formację swoich współbraci. Gromadził ich wokół siebie na modlitwę, organizował dla nich konferencje ascetyczne, bardzo skrupulatnie rozliczał ich z zachowywania ślubów, zwłaszcza ślubu ubóstwa. Wzbudzał wielkie zaufanie i uznanie wśród miejscowego duchowieństwa. Nuncjusz promował go nawet na biskupa, jednak tym planom sprzeciwił się sam św. Klemens mówiąc: „Nie można dzieciom odebrać ich matki”

Rok 1818 okazał się szczęśliwy dla redemptorystów. Dzięki życzliwości miejscowego biskupa oraz lokalnych władz, otrzymał zgodę, redemptoryści mogli założyć dom zakonny w pustelni w Valsainte. Od tej pory o. Józef Passerat wraz ze swoimi współbraćmi w końcu mógł prowadzić regularne życie zakonne. Początkowo to miejsce przypominało istną ruinę, lecz dzięki staraniom redemptorystów oraz opiece św. Józefa, mury odzyskały dawny blask. o. Józef Passerat zawierzył swoje życie Bożej Opatrzności i rzeczywiście nigdy się na Niej nie zawiódł.

1820 rok przyniósł ojcu Passeratowi wielką radość – udało się otworzyć nową placówkę w Bischenbergu, ale też i wielki smutek – 15 marca zmarł św. Klemens Maria Hofbauer. Dotychczas to właśnie on pełnił urząd Wikariusza Generalnego poza Alpami. `Mimo, że jego śmierć była powodem do smutku, to jednak bardzo szybko przerodziła się on w radość. Bowiem miesiąc później. redemptoryści zostali zatwierdzeni w Wiedniu. Powierzono im wtedy opiekę duszpasterską w Kościele Maria am Gestade, gdzie pracują do dziś, a gdzie spoczywają doczesne szczątki św. Klemensa – apostoła Warszawy i Wiednia.

Urząd Wikariusza Generalnego po śmierci św. Klemensa nadal pozostawał nieobsadzony. W jego miejsce wybrano o. Józefa Passerata. Przybył on do Wiednia początkiem października 1820, aby podjąć nowe obowiązki. Wiedeń był całkowicie innym miejscem niż pustelnia w Valasainte. Mimo że o. Józef Passerat słabo znał kulturę i historię tego miasta, bardzo ochoczo podjął obowiązki wikariusza generalnego. Wielką radością dla niego był fakt, że po przybyciu do Wiednia spotkał grupę 20 nowicjuszy – w większości uczniów św. Klemensa – którzy pragnęli zostać gorliwymi redemptorystami, tak jak ich święty nauczyciel.

Widząc potencjał młodych redemptorystów oraz ciągły napływ nowych kandydatów do Zgromadzenia, o. Passerat poczynił kroki, aby utworzyć własne seminarium duchowne, które przekazywało by zdrową naukę katolicką. Ówczesne uniwersytety, włączając w to fakultety z teologii, głosiły oświeceniowe poglądy, stojące w sprzeczności z nauką katolicką. Na miejsce Wyższej Szkoły Teologicznej, o. Passerat wybrał pofranciszkański klasztor w Mautern. Uczelnia ta funkcjonowała w latach 1827 -1968. Z tego miejsca wychodziły pokolenia redemptorystów, głoszących obfite Odkupienie w wielu krajach Europy i świata. Wiedeński okres życia o. Passerata nie należał jednak do najłatwiejszych. Wielu jego współbraci przewyższało go talentami, kulturą czy wykształceniem. Od wielu z nich doznawał odrzucenia i niezrozumienia, szczególnie przez jego kontemplacyjną naturę. Urząd wikariusza generalnego o. Passerat pełnił jednak z wielkim męstwem i zaangażowaniem.

Był on wielkim krzewicielem Zgromadzenia Redemptorystów. Za jego rządów założono łącznie 40 klasztorów. Redemptoryści udali się do Portugalii, Belgii, Bułgarii. W 1832 przekroczyli Atlantyk, a cztery lata później założyli swoją pierwsza placówkę w Stanach Zjednoczonych. Dzięki staraniu gorliwego wikariusza powstały także domy w Bawarii, Anglii i Irlandii.  Jego staraniem powstało także wiele klasztorów sióstr Redemptorystek. Stolica Apostolska widząc dynamiczny rozwój Zgromadzenia nakazała podzielić go na prowincje, aby jeszcze owocniej mogło pełnić swoją misję.

Niestety w 1848 roku w Austrii wybuchła rewolucja. 6 kwietnia redemptoryści zostali wyrzuceni z Maria am Gestade. Podobny los spotkał także inne zgromadzenia zakonne. O. Józef Passerat wraz z jednym współbratem udał się do Belgii. Jego siły słabły. Nie chciał jednak zakończyć swojej pracy duszpasterskiej. Podjął się opieki duchowej sióstr redemptorystek w Brugii, w klasztorze który sam założył. Jednak z czasem, gdy jego siły słabły poprosił swoich współbraci, aby wyznaczyli mu dom, w którym mógłby dożyć swoich ostatnich dni.

Ostatnie 10 lat swojego życia o. Passerat spędził we wspólnocie w Tournai. Jak sam opisywał- ten okres był to dla niego prawdziwy „Czyściec”. Nie mógł on chodzić ani odprawiać Mszy Świętej. Zmarł otoczony gronem swoich współbraci 30 października 1858 r. Jego doczesne szczątki spoczywają w kościele redemptorystów w Bischenbergu. Jego proces beatyfikacyjny jest w toku.

To krótkie przedstawienie biografii naszego współbrata jest tylko wierzchołkiem góry w bogatej historii jego życia. Jakim był człowiekiem? Był człowiekiem modlitwy i czynu. Był człowiekiem, nieustannie zanurzonym w Bogu. Był oddanym spowiednikiem, kaznodzieją i przełożonym. Wiele osób pod wpływem głoszonych przez niego rekolekcji i kazań, zmieniało swoje życie na lepsze. Mimo różnych krążących na jego temat opinii, jedno jest pewne. Wiele jako Zgromadzenie Redemptorystów mu zawdzięczamy. Nie pozwólmy nigdy zapomnieć o tym świątobliwym zakonniku o. Józefie Passeracie. Niech ten materiał pomoże nam jeszcze bardziej poznać historię jego życia i historię Zgromadzenia Redemptorystów, które tak bardzo kochał.

Czcigodny Sługo Boży o. Józefie Passeracie – przyczyń się za nami.

 

Autor: br. Tomasz Marcinek CSsR


Portrety ojca Józefa Passerata CSsR

 

Rzeczy osobiste, których używał o. Józef Passerat CSsR
(Archiwum Warszawskiej Prowincji Redemptorystów w Tuchowie)

 

This post is also available in: English (angielski) Español (hiszpański)


Aktualności